Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

WE love STAWBERRIES


   Małymi krokami zbliżamy się już do końca wakacji... Wam też wydaje się, że w wolnym czasie dni mijają o wiele szybciej? Zdecydowanie przydałoby się jeszcze kilka godzin w ciągu doby żeby móc zrobić wszystko to co sobie zaplanowaliśmy. Wakacyjne szaleństwo dopadło nas i przez nie baaaaaaaaaaaaaardzo zaniedbałyśmy naszego bloga :( Jest to nie w porządku wobec tych wszystkich, którzy do nas zaglądają, ale i  wobec nas samych i naszych planów związanych z tworzeniem tej "e-książki kucharskiej". Uświadomiwszy to sobie postanowiłyśmy jak najszybciej wziąć się do roboty i powrócić do "gry" :)

Sezon na truskawki dobiega końca. Oczywiście w sklepach znajdziemy piękne, duże, błyszczące i nafaszerowane chemią truskawy. Na szczęście K. ma w swoim ogrodzie truskawkowe grządki, które owocują do późnego lata! Pyszne, dorodne i niczym nie pryskane owoce zainspirowały nas do wyczarowania tego pięknego i przepysznego tortu.

Do przygotowania:



Biszkopt:
  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
 Krem serowy:
  • 300g sera trzykrotnie zmielonego 
  • 2 łyżki cukry pudru
  • 3 łyżki miękkiego masła
  • około 3/4 szklanki musu truskawkowego*
*truskawki miksujemy w blenderze z łyżeczką cukru waniliowego

Krem maślany:
  • 200g masła
  • 3 żółtka
  • 6 łyżek cukru pudru
 + świeże truskawki 



Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzać do  170 stopni (termoobieg).

Biszkopt:
Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywno. Do powstałej piany dodać cukier i ubijać jeszcze przez chwilę. Dodawać kolejno żółtka i mieszkać mikserem na niewielkich obrotach. Mąki wymieszać razem i przesiać. Szpatułką delikatnie dodać je do ciasta.
Dno tortownicy o średnicy 22 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Do formy wlać ciasto i piec około 40 min,
Gorące ciasto upuścić (w formie) na podłogę. Wstawić do uchylonego piekarnika i całkowicie wystudzić.

Krem z sera:
Ser ucieramy mikserem z cukrem pudrem i masłem. Na koniec dodajemy mus truskawkowy (w zależności od tego jak bardzo truskawkowy ma być krem tyle musu dodajemy, trzeba na bieżąco kosztować :P ) 

Krem maślany:
Żółtka ucieramy z cukrem pudrem. Do powstałego kogla-mogla dodajemy masło i długo miksujemy na szybkich obrotach miksera.
 
Biszkopt dzielimy na trzy blaty. Dolną warstwę pokrywamy 1/3 kremu maślanego i układamy na nim kawałki świeżych truskawek i zakrywamy blatem ciasta. Kolejna warstwa to serowy krem i znów przykrywany blatem ciasta. Boki i wierzch  tortu pokrywamy pozostałą częścią kremu maślanego i ozdabiamy owocami.


  


Smacznego!

sobota, 1 czerwca 2013

Waniliowy sernik wiedeński




Po pierwsze przepraszamy wszystkich za to, że na CDC już od miesiąca wieje nudą, ale dużo się u nas dzieje i brakuje czasu na spotkanie się i upieczenie czegokolwiek. Przeprowadzka (a właściwie dwie) do Krakowa, sesja, nowa praca jednej i stara drugiej, i ogólny chaos jednak zapowiada zdecydowanie pozytywne zmiany i dobry czas w naszym życiu. 

Dlaczego sernik i dlaczego właśnie ten? 
To banalnie proste- przepis pochodzi z baaardzo starej książki "KUCHNIA POLSKA", nie potrafiłyśmy nawet znaleźć daty wydania pośród pożółkłych, częściowo zniszczonych i wyrwanych kartek. 



Przepis na sernik wiedeński zajmuje szczególne miejsce w domu K., już tradycją stało się przygotowywanie go na wszystkie ważniejsze uroczystości w domu- najpierw robiła go mama K., a teraz już ona sama. "Nie było chyba świąt żebym nie wylizywała tej miski!"- powiedziała K.dzisiaj, podczas wspólnego opróżniania jej z resztek po masie serowej, więc szczerze polecamy zrobić to samo :) 

Ciasto jest typowym, ciężkim sernikiem, z niemielonego twarogu, z wyraźnie wyczuwalnymi serowymi grudkami, bez spodu i praktycznie bez dodatków. My jednak nie potrafiłyśmy nie wykorzystać naszego domowego cukru waniliowego, który świetnie wzmacnia smak ciasta. Oczywiście można dodać suszone lub świeże owoce, bakalie, polać czekoladą lub lukrem, można też przygotować wersję bezglutenową, dodając np. mąkę kukurydzianą. 
My pozostajemy wierne minimalistycznemu, tradycyjnemu przepisowi, równocześnie zachęcając Was do tworzenia własnych wersji naszego ulubionego sernika. 

Przepis na okrągła blachę 22cm. 

Do przygotowania: 



5 jajek 
150 g miękkiego masła 
200 g cukru 
50g mąki 
2 łyżeczki cukru waniliowego 
500 g twarogu 

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.

Masło utrzeć, dodając kolejno żółtka (z białek ubić sztywna pianę), dodać cukier, twaróg i miksować aż do połączenia składników.
Ubite białka delikatnie wmieszać ręcznie w masę serową, dodać mąkę i dokładnie wymieszać.

Piec godzinę, a później wystudzić przy otwartych drzwiczkach (najlepiej całą noc).



Smacznego!

piątek, 12 kwietnia 2013

Tort z białą truflą




Jak pewnie słyszeliście, 12 kwietnia jest obchodzony jako Światowy Dzień Czekolady. Postanowiłyśmy dodać z tej okazji coś wpisującego się w to niezwykłe święto i zaczęłyśmy się zastanawiać, skąd właściwie wzięła się czekolada i komu powinniśmy dziękować za jej stworzenie?

Zaczęło się 2500 lat temu w Meksyku. Jako pierwsi smak czekolady poznali Indianie. Starożytne plemiona Olmeków, prowadząc częściowo koczowniczy tryb życia, natrafili na nasiona kakaowca. To oni odkryli ich wspaniały aromat. Zaraz po Olmekach byli Majowie, którzy wpadli na pomysł prażenia i mielenia nasion, a następnie przygotowywania z nich napoju. Taka czekolada przeznaczona była tylko dla osób najbogatszych - serwowana jako rarytas na uroczystościach takich jak pogrzeby czy śluby. Aztekowie uważali, że jest to nektar bogów. Popularność nasion kakaowca wciąż rosła. W pewnym momencie ziarna stały się środkiem płatniczym - można było nimi zapłacić za towary i usługi. Wyobrażacie sobie co by było, gdyby tak pozostało? Chętnie zajęłybyśmy się handlem i przyjmowały zapłaty w formie słodkich tabliczek ;)

Do Europy czekoladę przywiózł najprawdopodobniej w XVI wieku Hernan Cortez, który w 1519-1524 r. podbił terytorium Azteków, wykradając im ziarna kakaowca. Słodka czekolada najpierw pojawiła się w Hiszpanii, a następnie w Holandii. W XVII wieku Holendrzy przenieśli sadzonki kakaowca do Afryki. Niedługo potem czekolada trafiła na wszystkie europejskie salony.

Często mówimy, że jedząc czekoladę 'grzeszymy'. Kiedyś było tak naprawdę. W XVII wieku władze kościelne w Hiszpanii postanowiły zabronić picia czekolady. Grożąc ekskomuniką, sam biskup wywiesił kartkę z kategorycznym zakazem spożywania tego pobudzającego napoju podczas mszy. Biskup został jednak bardzo szybko otruty, a zakaz zniesiony. 

A kiedy czekolada trafiła do naszego kraju? Dopiero w XVIII wieku sprowadzona przez Augusta II Mocnego. Na początku XIX wieku Polacy mogli spróbować pitnej czekolady wyprodukowanej przez Ernesta Karola Wedla- czekoladami tej firmy możemy się cieszyć do dziś.
Wystarczy tej historii, przejdźmy do przyjemności- jak wiecie, uznajemy wyższość czekolady białej nad wszystkimi innymi, więc to właśnie ona jest bohaterką dzisiejszego święta

Do przygotowania: 



Ciasto:
  • 2 jajka
  • 4 łyżki cukru
  • 5 1/2 łyżki mąki pszennej
  • 50 g stopionej białej czekolady

Masa truflowa:

  • 300 ml śmietanki kremówki
  • 350 g połamanej na cząstki białej czekolady
  • 250 g twarożku o gładkiej konsystencji

Przygotowanie:


Piekarnik rozgrzać do 180 stopni.

Posmarować cienko tłuszczem tortownicę o średnicy 20 cm i wysypać ją mąką.
W misce ubijać jajka z cukrem przez ok. 10 minut, lub do chwili, gdy masa stanie się puszysta, a po wyjęciu miksera przez kilka sekund pozostaje wgłębienie. W międzyczasie stopić czekoladę w kąpieli wodnej.
Przesiać mąkę i delikatnie wmieszać do masy metalową łyżką.
Dodać stopioną czekoladę i wymieszać.
Wlać ciasto do tortownicy i piec w piekarniku rozgrzanym do temp. 180 stop. przez 25 minut, albo do chwili, gdy ciasto będzie się uginać przy dotykaniu.
Zostawić w formie na kilka minut do ostygnięcia i przełożyć na metalową kratkę. Ostudzone ciasto przełożyć z powrotem do tortownicy.

Przygotowanie masy truflowej:

Śmietankę przelać do rondelka, wymieszać z wanilią.
Zagotować ciągle mieszając, aby nie przywarła do dna naczynia.
Zdjąć z ognia, dodać kawałki czekolady i mieszać, aż czekolada całkowicie się rozpuści.
Całkowicie wystudzić, wtedy dodać twarożek i dokładnie wymieszać.
Wylać masę na ciasto i wstawić na 3-4 godziny do lodówki.
Przełożyć na talerz, dowolnie udekorować.





Smacznego!

środa, 20 marca 2013

Wielkanocne zielone ciasto jogurtowe z brzoskwiniowymi kurczaczkami

Dzisiaj będzie kolorowo. Na przekór, a co! Na przekór pogodzie, uparcie szarej, nie zważającej na to, że WIOSNA powinna nadejść już JUTRO! 

Ciasto, które dzisiaj jest naszym bohaterem, może występować w wielu różnych odsłonach. Wszyscy już rozmyślają nad tym, co pojawi się na wielkanocnych stołach, więc postanowiłyśmy przedstawić nasza propozycję. Ta 'zielona', wiosenna wersja, z brzoskwiniowymi kurczaczkami, świetnie urozmaici świąteczne menu ;)
 Zazwyczaj piekłyśmy je bez barwnika, za to z truskawkami i orzechową kruszonką i przyznamy szczerze, w tej klasycznej wersji jest chyba smaczniejsze, aczkolwiek to już kwestia gustu. Można dodawać wedle uznania sezonowe owoce, lub miks różnych ulubionych, oraz urozmaicać smak kruszonką lub np. czekoladową polewą (świetne rozwiązanie w przypadku bananów). 

Chcemy również przedstawić Wam dzisiaj uroczy krakowski sklepik (jak sami o sobie mówią), ze wszystkim, czego potrzebujesz do pieczenia ciast, ciasteczek, tortów i cupcake'ów- Beetlebeets. Dzisiaj korzystałyśmy z zielonego barwnika i cukrowych perełek, ale już w poprzednich postach pojawiały się ich produkty- różowy barwnik tu- Różowe Serduszkowe Cupcake's, brokat tu (w różowym lukrze)- Kolorowe Donaty, a gwarantujemy, że patrząc na wszystkie przepiękne rzeczy jakie można u nich znaleźć, na tym się nie skończy ;)

Już wkrótce poświęcimy Beetlebeets osobny, obszerniejszy post, zapoznając Was z ich ofertą i wspomagając przeuroczą, młodą właścicielkę Zuzie ;) 

A oto wynik naszych dzisiejszych eksperymentów!







Do przygotowania:





  • 340 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 2 duże jajka 
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki roztopionego masła
  • 300 g jogurtu naturalnego
  • łyżeczka cukru waniliowego
  • brzoskwinie z puszki
+ zielony barwnik spożywczy 

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni (termoobieg).

Masło rozpuścić w małym garnuszku. Mąkę przesiać do miski z proszkiem do pieczenia i czekając na wystygnięcie masła, ubić jajka z cukrem na puszystą masę. Wlać jogurt, wymieszany wcześniej z barwnikiem, cały czas mieszając. Następnie powoli dodawać masło, a na końcu mąkę. 

Od każdej brzoskwini odkroić 'czapeczkę', która posłuży nam później za kurczaczki. Pozostałe brzoskwinie pokroić na kosteczkę. Ciasto wlać do wyłożonej papierem do pieczenia formy i poukładać na górze pokrojone w kostkę brzoskwinie.Lekko wymieszać. Odkrojone wcześniej części owoców, poukładać symetrycznie na całej powierzchni ciasta. Piec ok. 50 minut. 




Smacznego!

czwartek, 14 marca 2013

Brownie- czekoladowa terapia


Wiosna bawi się z nami w chowanego. Od jakiegoś czasu pojawia się i znika, a widząc dzisiejszą pogodę, można stwierdzić, że schowała się na dłużej. Brrr. Słońce, które w ostatnim czasie doładowywało nas energią i wspomagało produkcje hormonów szczęścia zniknęło, więc musiałyśmy je czymś zastąpić. A wiadomo nie od dziś, że jeśli chodzi o 'wspomagaczy szczęścia', czekolada plasuje się w ścisłej czołówce. Naszą czekoladową terapią jest więc brownie, według przepisu Nigelli Lawson- przepis pochodzi z książki "Jak być domową boginią". A samo ciasto to istny raj dla wielbicieli czekolady i idealny dodatek do popołudniowej kawy w taki mroźny dzień jak dziś ;)


Do przygotowania:




  • 375g miękkiego masła
  • 375g bardzo dobrej gorzkiej czekolady
  • 6 dużych jajek
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego bądź cukru waniliowego
  • 450g cukru (my użyłyśmy cukru MUSCOVADO)
  • 225g mąki
  • 1 łyżeczka soli
  • 300g posiekanych orzechów włoskich (można użyć innych orzechów lub dowolnego chrupiącego dodatku) 

 Przygotowanie:

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni.

Formę do pieczenia (33cm x 23cm) wyłożyć papierem. 

Masło roztopić z czekoladą na małym ogniu. W misce utrzeć jajka z cukrem i wanilią, a mąkę z solą przesiać do oddzielnej miski . Zaczekać aż masa czekoladowa wystygnie i połączyć ją z masą jajeczną, mąką i wcześniej posiekanymi orzechami. Wymieszać masę do uzyskania gładkiej konsystencji. 

Piec około 25 minut. Ciasto w środku ma być mokre i kleiste, a z zewnątrz suche i jasnobrązowe. Nie obawiajmy się mokrego patyczka, gdyż brownie nie może zanadto wyschnąć i zawsze będzie on oblepiony ciastem. NIE WOLNO PRZEDŁUŻAĆ CZASU PIECZENIA, ponieważ dopieka się ono jeszcze po wyjęciu z piekarnika.



Smacznego!

wtorek, 5 marca 2013

Apple tart fine with vanilla ice cream


Po kilogramach upieczonych ciasteczek, donatów i cucpake'ów wracamy do czegoś bardziej tradycyjnego. Tym razem stawiamy na szarlotkę na ciepło z lodami w kompletnie innej odsłonie. Przepis wpadł w nasze ręce dzięki programowi mistrza Gordona Ramsay'a " F Word", podczas którego przedstawił tak bardzo różniącą się od tradycyjnego przepisu wersje tego ciasta. Pomysł tak nas zaintrygował, że od razu postanowiłyśmy go wypróbować. Nowa wersja szarlotki wyglądem przypomina płaski placek, praktycznie składający się z samych jabłek, bez tradycyjnej posypki, cynamonu i kruchego ciasta, które zastępuje ciasto francuskie. Jest więc to lżejsza wersja, którą na prawdę warto spróbować bo jej smak jest nieoczywisty, ciekawy i prawdziwie jabłkowy.

Do przygotowania: 



  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 3-4 jabłka
  • 20g masła
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • łyżka cukru pudru
+lody (najlepiej waniliowe)

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzej do 200C. 

Masło roztopić w rondelku. Jabłka umyć, obrać i usunąć gniazda nasienne. Następnie pokroić w cieniutkie plasterki (my użyłyśmy maszynki do chleba, dzięki temu plasterki wyszły idealnie cieniutkie i równe). Ciasto francuskie rozłożyć i wykroić z niego duże koło, nakłuwając widelcem by podczas pieczenia mogło swobodnie "oddychać". Na cieście ułożyć plasterki jabłka w przedstawiony na poniższym zdjęciu sposób.



Posmarować powierzchnię jabłek roztopionym masłem i oprószyć cukrem. Wstawić do piekarnika na 15-20 min. Szarlotkę wyjąć i posypać cukrem pudrem  i skarmelizować go kuchennym palnikiem gazowym. Podawać na ciepło z gałką ulubionych lodów.


Smacznego!

poniedziałek, 18 lutego 2013

Orzechowy placek z białą czekoladą


‘Jeeeeeej, a pamiętasz to ciasto z białej czekolady, które Twoja mama kiedyś zrobiła w górach? To była najcudowniejsze ciasto świata!’
 

No i już wiedziałyśmy co pieczemy następne ;))
 

Musicie wiedzieć, że biała czekolada to dla nas numer jeden z kategorii słodycze. Na niewzruszonej pozycji od lat. I pewnie to będzie miłość aż po grób- przynajmniej w tej kategorii taka istnieje. Do dziś pamiętamy nasz rytuał- cotygodniowe nocowanie, obowiązkowe słodyczowe zakupy na wieczór i zawsze biała czekolada, najlepiej Alpen Gold z Burbonem. No i masę innych rzeczy… ;)
 

Orzechowy placek powinien się nazywać czekoladowym plackiem, bo jest baaardzo mokry, wręcz zakalcowaty ( jak blondies), i mocno orzechowy oraz strasznie słodki. Idealny na zimową chandrę i nieposkromioną ochotę na coś okrutnie słodkiego ;)
Wersja antydepresyjna: szklanka ciepłego mleka(nie wody z kartonu, mleka i kawał(ek) orzechowego placka. Sukces gwarantowany ;) .

D
o przygotowania:



 
  • 100g orzechów włoskich
  • 350g mąki
  • 150g białej czekolady
  • 300g cukru pudru
  • 150g masła
  • 3 jajka
  • szczypta soli
  • cukier waniliowy
  • proszek do pieczenia

+biała czekolada na polewę (opcjonalnie)

 
Przygotowanie::

Rozgrzać piekarnik do 180st.( koniecznie termoobieg, inaczej wyjdzie zakalec)
Orzechy i 100g czekolady posiekać. Masło rozpuścić z cukrem w garnku na jednolitą masę. Lekko schłodzić i cały czas miksując połączyć kolejno z jajkami.
W drugiej misce przesiać mąkę, proszek do pieczenia, szczyptą soli i cukrem waniliowym i dodać do masła- ciasto może się cały czas miksować (lekko). Na koniec dodać posiekane orzechy z czekoladą.
Ciastem wyłożyć wysmarowaną masłem formę do piecz
enia. Piec ok. 30 minut, po 20 sprawdzić patyczkiem, czy jest już suche. Lekko ostudzone ciasto  polać roztopioną białą czekoladą i ozdobić wedle uznania.
Najlepiej piec w prostokątnej blaszce- wtedy piecze się równomiernie i jest mniejsze ryzyko zakalca- my akurat miałyśmy w ten dzień tylko okrągłą.





Smacznego!

piątek, 8 lutego 2013

Tort marchewkowo-jabłkowy z waniliowym kremem mascarpone


Szare, mokre i senne popołudnie, wszyscy smętnie powłóczą nogami, myślami będąc już pod cieplutką kołderką w łóżku, ewentualnie na kanapie przed kominkiem, pałaszując coś poprawiającego samopoczucie. Kiedy zastanawiałyśmy się co kolejnego upiec na bloga, pasującego do zimowego klimatu ale równocześnie dość lekkiego- okres poświąteczny jest jednak czasem przesytu słodyczami, a wielu ludzi rozpoczyna noworoczne diety (taak, łącznie z nami ; ) ), przypomniał nam się przepis na ciasto marchewkowe.


 Przepis pochodzi z czasów podstawówki jednej z nas, kiedy mama koleżanki panny H.  upiekła to właśnie ciasto na jeden ze świątecznych kiermaszów. Wtedy, z czwartej klasie jako 10-letnie dziecko sama nazwa ‘ciasto MARCHEWKOWE’ brzmiała co najmniej dziwnie. Marchew? I ciasto? Przecież to się gryzie! Taka była reakcja większości klasy, ale zdania się diametralnie zmieniły po skosztowaniu pierwszego kęsa. Jak sama mówi: „Do tej pory pamiętam ten smak, i mimo iż moja mama, a teraz ja pieczemy je dokładnie z tej samej receptury ( zachowanej w oryginalnej wersji sprzed 9 lat, na zżółkłej i obszarpanej karteczce- mam sentyment do takich kawałków przeszłości), tamto pierwsze zawsze wydaje mi się niedoścignionym ideałem. Idealnie mokre, orzechowo-cynamonowe, przywodzące na myśl świąteczne pierniki korzenne”.    


Tamto pierwsze jak i późniejsze kopie, zawsze były samym ciastem marchewkowym, bez kremu, jedynie z odrobiną gorzkiej czekolady na górze.


Poniżej podajemy nieco zmodyfikowany przepis- baza jest wzbogacona o tarte jabłka ( zabrakło nam marchewki więc dodałyśmy tarte jabłka- wynik okazał się zaskakująco dobry!), dodajemy jeszcze krem, co zamienia ciasto w lekki tort ;)


Do przygotowania:




Ciasto:

  • szklanka orzechów włoskich(posiekanych)
  • dwie łyżeczki cynamonu
  • dwie szklanki cukru (najlepiej trzcinowego)
  • 250g tartej marchewki
  • 250g tartych jabłek
  • 3 szklanki mąki
  • 4 jajka
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 szklanki oleju- u nas z pestek winogron, może być oliwa w oliwek lub olej rzepakowy.


Krem:
  • 500ml sera Mascarpone
  • 0,5 opakowania jogurtu waniliowy Danone (lub coś podobnego, np. homogenizowanego serka waniliowego)
  • 5 łyżeczek cukru trzcinowego
  • pół łyżeczki cukru wanilinowego
  • łyżeczka cukru w prawdziwą wanilią

+ połówki orzechów włoskich do dekoracji


Przygotowanie:


Piekarnik rozgrzać na 180 stopni (termoobieg)


Olej razem z cukrem miksujemy na gładką masę. Dodajemy kolejno jajka, cały czas miksując. W drugiej misce przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia i sodę. Mieszankę mączno dodajemy do oleju z cukrem, cały czas delikatnie mieszając. Na końcu dodać startą marchew i jabłka, orzechy i cynamon. Jeśli używacie miksera automatycznego można pozostawić go na średnim biegu na ok. 4 minut.

Ciasto wlać do wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia okrągłej formy.

Piec ok. 60 minut- nie otwierać piekarnika przez pierwsze 45 minut, potem można sprawdzić konsystencję ciasta za pomocą patyczka- ponieważ ciasto jest mokre, będzie on mokry aż do końca, nie może się jedynie oblepiać ciastem.

Jeśli pieczenie ciasto w wersji bez kremu, w prostokątnej formie, czas pieczenia się skraca, ponieważ ciasto jest niższe- to ok 45-50 minut.

Po godzinie wyłączyć piekarnik i lekko uchylić, pozostawić ciasto na parę minut, następnie wyjąć, przekroić na pół i pozostawić do ostygnięcia.


Przygotowanie kremu:




Serek mascarpone włożyć do miski, dodać pół opakowania waniliowego jogurtu, który nada serowi smak (mascarpone jest sam w sobie dość mdły i brakuje mu jakiegokolwiek charakterystycznego smaku, ale jest dobrą bazą do kremów), oraz lekko rozrzedzi jego gęstą konsystencję. Wsypać cukier, cukier waniliowego i miksować aż do uzyskania gładkiej masy. Skosztować czy jest wystarczająco słodki- jeśli nie, można spokojnie dosłodzić, ja osobiście do tego ciasta nie potrzebuje bardzo słodkiego kremu. Przykryć miskę folią spożywczą i włożyć do lodówki do czasu całkowitego ostygnięcia ciasta.

Połowę kremu rozsmarować na dolnej części przekrojonego ciasta, przykryć górną częścią i rozsmarować resztę na górze. Ozdobić połówkami orzechów.


Zachęcamy do  zrobienia tego ciasta, bo jest naprawdę proste, szybkie i zdrowe ;)

Zarówno w wersji w kremem jak i tej oryginalnej- najprostszej.



Smacznego !